Nasza majówka – fotorelacja!

I oto stało się – nastał maj!

To co w lutym wydawało się wręcz niemożliwe (Boże kiedy będzie ta wiosna?), w końcu ziściło się i nie dość, że mamy wiosnę to mamy, jak już wspomniałem maj. A maj to przecież najpiękniejszy miesiąc w roku. Najpiękniejszy z kilku względów, a w pierwszej kolejności najpiękniejszy przez wzgląd na to, że zaczyna się od dnia wolnego, by już za momencik uraczyć nas następnym wolnym dniem. Czyż to nie wspaniałe? Przecież każdy jeden miesiąc mógłby zaczynać się w ten sposób! Niestety, w tym roku na maj musieliśmy czekać o jeden dzień dłużej, bo rok był przestępny i do teraz zastanawiam się dlaczego dodajemy ten jeden dzień brzydkiemu lutemu, a nie pięknemu majowi? Cóż z tego, że miałby trzydzieści dwa dni? Przecież trzydziesty drugi maja lepiej brzmi niż dwudziesty dziewiąty lutego!

Tak więc z całą rodziną wybrałem się na majówkę.

Wsiedliśmy na rowery (a jak!) i ruszyliśmy w kierunku starego i zapomnianego (jak nam się z początku wydawało) duktu. Od razu po tym jak stwierdziłem, że siodełka rowerowe projektują „goście” sado dla klienteli maso, okazało się, że taki zapomniany to on nie jest, a po śladach wywnioskowałem, że „nasi tu byli”.

majówka piwo ipa

 

 

 

 

 

 

I to nie byle jacy „nasi”, czyli smakosze biedronkowego piwa z plastikowych, litrowych butelek, a porządni „nasi”, czytaj: prawdziwi koneserzy tegoż mnisiego specjału.  Przecież piwa gatunku IPA za sześć czy siedem złotych byle kto nie kupi!

majówka nestle

Po chwili okazało się też, że byli tutaj też i „herbaciarze”, małe dzieci (no bo kto pija mleko?) oraz ludzie zwyczajni, pijący wodę!

majówka mlekomajówka woda

Zrobiło mi się raźniej! Już nie czułem się osamotniony jadąc z rodziną nieznaną drogą w nieznanym kierunku. „Nasi tu byli” dodało mi otuchy jak Maksiowi Paradysowi w Seksmisji. Jadąc wciąż dalej i dalej słowo „nasi” zaczynało nabierać szerszego kontekstu. Nie ograniczyło się tylko do herbaciarzy i piwoszy, a również do branży samochodowo – blacharskiej (ja zawsze wierzyłem w tych ludzi!).

majówka tapicerka 1majówka tapicerka 2majówka tapicerka 3

No i oczywiście moich ulubionych fachowców od wszelkiego rodzaju murarki i dociepleń budynków – przy okazji dowiedziałem się, że ci preferują Perłę.

majówka murarka 1majówka murarka 2majówka murarka 3

Ale nie byli byśmy sprawiedliwi, pomijając bardziej wyrafinowanych fachowców, pracujących na wysokościach, czyli dekarzy i to zajmujących się utylizacją nie byle czego, bo papy i eternitu na łonie przyrody!

majówka dekarze 1majówka dekarze 2majówka dekarze 3

Oczywiście była i przyroda! Przecież w gruncie rzeczy dla niej się wybraliśmy. Nieco ukryta i zamaskowana przez „nasi tu byli” ale jednak widoczna. Na ten przykład wspaniale prezentowała się zieleń mchów.

majówka mech 1majówka mech 3majówka mech 2

Oczywiście znalazły się i takie bezczelne typy, które ośmieliły się wyrzucić zwykłe, najzwyklejsze śmieci. Jakieś pampuchy, butelki i tym podobne świństwa.

majówka śmieci 1majówka śmieci 2majówka śmieci 3

Bardziej wyrafinowani, a może i bardziej wrażliwi, próbowali walić je jednak w krzaczory – czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.

majówka foliamajówka wannamajówka skrzynia

A ekologiczni wyrzucali ściętą trawę i gałązki, elegancko opakowane w foliowe oryginalne torby na eko – odpadki. Przyjeżdżają po nie co prawda panowie z „komunalki” i za darmo odbierają z posesji ale widać nie chcieli im robić kłopotu.

majówka trawa 2majówka trawamajówka trawa 1

Byli też ludzie, którzy tak znienawidzili telewizję (no, no panie prezesie Kurski!), że postanowili pozbyć się odbiorników i zostawić je potrzebującym. Może ktoś przyjdzie i weźmie? Idziesz sobie, na ten przykład, na majówkę z żoną, a wracasz z telewizorem. Pytanie do prezesa – czy im też zostanie doliczony abonament za RTV do prądu?

majówka TVmajówka TV 1

Była też i prawdziwa cyganeria, która od razu po spożyciu, albo nawet w i trakcie zabierała się do wyrażania siebie, wykorzystując do tego zwykłe kapsle od piwa.

majówka cyganeria

Oraz zwykli wulkanizatorzy. Niestety nie udało mi się dobrać jakiś fajnych zimówek na przyszły sezon.

majówka opona 1majówka opony 2

Indianie! – wykrzyknąłem, a dzieci i żona aż pisnęli z przerażenia, bo oto oczom moim ukazał się indiański totem. Ale z drugiej strony gdzie tutaj Indianie? Że „nasi tu byli” to rozumiem, ale żeby Indianie? Na szczęście kiedy ostrożnie podeszliśmy bliżej cała sprawa wyjaśniła się. Byli tutaj hydraulicy, a ja poczułem parcie.

majówka Indianie 1 majówka Indianie 2

Przytłoczeni ogromem wrażeń postanowiliśmy nieco odsapnąć. Niestety pierwsza kanapa, z której chcieliśmy skorzystać była troszkę zdewastowana (ach ci wandale!) jednak już następna sprawiała miłe wrażenie, czego nie można było powiedzieć o ogrodowym plastikowym fotelu. Ach jakże by nam się wtedy zdał!

majówka kanapa 1majówka krzesłomajówka kanapa 2

Siedząc wygodnie na kanapo – tapczanie tak sobie kontemplowałem, „jakież to mądre ludzie są te moje rodaki”, co to tak bardzo dbają o przyszłość, a nawet bardzo odległą przyszłość, iż celowo zostawiają swój ślad na naszej Matce Ziemi dla przyszłych badań archeologicznych. Przecież gdyby kto wyrzucił przysłowiowy ogryzek, czy skórkę od banana, te nie przetrwałby do następnej wiosny. Wyrzucając folię od nawozów, papę, szkło, kibel, czy pół samochodu mamy tę pewność, że takie ślady przetrwają i tysiąc lat. Przejdzie potop, pożoga, wojna atomowa, a one będą wciąż tam tkwiły, gadając, ba! wrzeszcząc wszem dookoła – ku*wa! „Nasi tu byli!” Amen…

Bóg zapłać…

 

Poszło do „urzędów”, a ja ze swej strony dodałem co następuje:

Pozwoliłem sobie mili Państwo skopiować cały tekst (włącznie z wulgaryzmem, przed którym nie mogłem się powstrzymać w trakcie końcowego podsumowania) który to zamieściłem na mojej stronie internetowej www.berbela.com, mając nadzieję, że słowo – jak śpiewał Czesiu Niemen – oprócz tego że może ranić, może też i powstrzymać przed zadawaniem ran, w tym wypadku „zadawaniem ran” naszej najbliższej okolicy.

Aby sprawę rozwiązać trzeba by zmienić myślenie Polaka, ale że mamy do czynienia, ze specyficznym jego typem – Polakiem Śmieciarzem Leśno – Krzakowym, przeto łatwiej będzie poczekać aż całkowicie wymrze (nie żebym komuś źle życzył), bo jego myślenia już niestety nie zmienimy… Bo Polak Śmieciarz choćby miał bliżej na legalne śmietnisko, choćby i nawet nie miał nic do wyrzucenia i musiałby te śmieci podwędzić od sąsiada i to tak pojedzie do lasu, czy na ten nieszczęsny dukt żeby coś sobie wyrzucić! „W sobotę się trzeba nawalić, w niedzielę iść do kościoła, a piątek coś sobie wyćpnąć do lasu albo pod krzok”.

Zostają środki doraźne, bo z wiatrakami nie wygramy. Proponuję więc na początku drogi i na jej końcu ustawić dwa duże pojemniki na gruz, gdzie Polak – Śmieciarz wyrzuci to co wylądowałoby w krzokach, jeśli oczywiście ich nam nie świśnie. Co zyskamy? Ano to, że nie będzie trzeba sprzątać tych kibli, pap, szkła i telewizorów, bo przecież (taką mam nadzieję) to i tak kiedyś nastąpić musi oraz to, że ludzie, czy też zwierzęta nie pokaleczą się o potłuczone szkła lub nie pozaplątują w te sprężyny a’la sidła od kanapo – tapczana.

Dodatkowo można zaapelować do prostych uczuć Polaka – Śmieciarza. A że uczucia są proste, więc i proste powinny być apele, a więc apelujemy, na tablicy, którą ustawiamy na początku tejże drogi: „Kto wyrzuca tutaj śmieci ten kiep!”.

Podpisano Ja…

No i jest dobrze!!! Wysprzątają teren 😉

problem śmieciowy - victoria!!!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *