Słoń po piwie małpi rozum ma

Słoń po piwie ma małpi rozum

Słoń po piwie małpi rozum ma 3„W świecie zwierząt takie rzeczy się nie zdarzają, bo zwierzę nie krzywdzi drugiego zwierzęcia z nienawiści i zazdrości, a tylko by przeżyć”. „Człowiek to najpodlejsze ze zwierząt”. Te i inne podobnie brzmiące farmazony, zdaje nam się słyszeć często, w zasadzie przy okazji jakiś okrucieństw, których dopuszcza się człowiek wobec drugiego człowieka, a o których z przyjemnością donoszą media (bad news is good news). Przez lata, w zasadzie bezmyślnie, przyznawałem im rację, jednak po głębszym przemyśleniu, doszedłem do wniosku, że wcale tak nie jest.

Na bezsłoniu i nosorożec słoń

Kiedy byłem ze swoim szwagrem w monachijskim zoo, opowiedział mi historię o tym, że młode, niewyżyte seksualnie słonie, jak to się mówi „z braku laku”, biorą sobie za „dziewczyny” młode nosorożce. Oczywiście wbrew woli tych drugich, ale co najgorsze, przy braku akceptacji nosorożca na taki mezalians i zgody na odbycie stosunku, dochodzi do srogiej zemsty ze strony słonia i mordu na nim. Przenieśmy taką oto sytuację na ludzkie podwórko. Akurat nie masz dziewczyny, a masz „ochotę” i spodobała ci się suka sąsiada. Piękny długowłosy owczarek niemiecki. Wchodzisz do niego na posesję i „bierzesz” ją na trawniku – jeśli się zgodzi, bo jeśli nie to ją ukatrupiasz. Jak myślisz co napiszą o tobie w gazetach? Co powiedzą w TVN24? Na pewno nic dobrego, a twoja rodzina przez kilka następnych pokoleń, będzie miała przechlapane i jeszcze za sto lat, za twoimi pra, pra wnukami, będą szczekać na ulicy. Zostaniesz uznany za super zboczeńca, niewyżyte seksualnie indywiduum, a kobiety które wcześniej miały z tobą „przyjemność” (lub nie) za żadne skarby nie będą chciały się do ciebie przyznać – „Co?! Mój kochanek zostawił mnie dla suki owczarka niemieckiego?”
O słoniach – zbokolach jednak nie usłyszysz, bo ani chybi zwalą to na karb, prawie normalnych zachowań –„ One muszą tak robić, bo kłusownicy wybili im wszystkie dziewczyny, a te które zostały, są niechętne”.
Może właśnie przez niechęć dziewczyn, pewien nieszczęsny i zapewne zdesperowany siedemnastolatek wcale nie tak dawno, został zatrzymany podczas odbywania stosunku seksualnego ze źrebakiem. Dostał mandat za wykorzystywanie zwierzęcia niezgodnie z jego naturą oraz grożą mu dwa lata więzienia na podstawie ustawy o ochronie zwierząt, za znęcanie się nad zwierzęciem. Ale konia jakoś nikt się nie spytał, czy miał z tego przyjemność… a może się kochali?
Jednak chłopak ma już doklejoną do końca życia, łatkę zwyrodnialca, w przeciwieństwie do owczarzy… wiadomo jakie mówi się o nich rzeczy, a rozmawiając kiedyś z moim kolegą ginekologiem, dowiedziałem się, że to wcale nie jest kwalifikowane jako zboczenie! Bo wiesz – mówi – oni, na tych halach, na tych wypasach spędzają długie miesiące. Muszą sobie jakoś ulżyć i to jest normalne… – wiedziałem, wiedziałem, że ten dowcip: „Dlaczego Szkoci nie noszą portek, a kilty” jest prawdziwy… żeby nie płoszyć owiec, dźwiękiem rozpinanego rozporka!

Na bezmałpiu i kot małpa

W Tajlandii za to, ludzie mają problem ze swoim kotami, a właściwie z ich wypuszczaniem poza bezpieczne mury domu. Problem jest tego typu, że ów koteczki bardzo podobają się miejscowym małpkom i później wracają do domu już nie jako dziewice (jeśli jeszcze były), a raczej weterani wyuzdanych orgii seksualnych. Tyczy się to w równym stopniu i kotek i kotków, bo małpkom wszystko jedno, jakiego futrzaka sobie przygruchają. Niestety bywa i tak, że kot jest jeden, a małp więcej i wtedy zdarza się, że kot nie powraca już do domu, poskarżyć się swojemu właścicielowi, co to mu się przytrafiło, polegając na placu boju, przez zaruchanie na śmierć.

Lepszy kocur i kura w łapach niż suka za płotem

Ale nie szukając daleko, a patrząc bliżej, że tak powiem na swoje podwórko to i podobne rzeczy się zdarzają. Kolegi brat miał na gospodarstwie czarnego cocker spaniela, który regularnie ujeżdżał gospodarskiego kocura, a ja miałem psa, który czuł straszną „miętę” do naszej kury, nioski. Kiedy wychodziłem na ogród i widziałem gdzieś w kacie, wyrwaną, a właściwie wygryzioną kupkę, brązowych piór, już wiedziałem, że mieli ze sobą przyjemność i mój towarzysz, wyskubał ich trochę z kurzego karczku, w chwilach psiego uniesienia. Zresztą mój świętej pamięci Filip – papużka falista, dziwnie tuliła mi się czasami do ręki. Z początku myślałem, że z sympatii do mnie, jednak po którymś razie zauważyłem z niesmakiem, że robiła tak z „wielkiej sympatii” do mojego kciuka…

Wojny, gwałty i rozboje

W świecie małp takie rzeczy, zdarzają się równie często jak w świecie ludzi. Szympansie oddziały, jak ongiś ludzkie plemiona, a wciąż na przykład ludy Yanomamó z południowej Wenezueli, gdzie trzydzieści procent Indian, wciąż ginie w wyniku międzyplemiennych wojen, napadają na siebie wyrzynając wszystkich w pień, jeśli się da. Po śmierci srebrnogrzbietego goryla zagrożony jest jego młody potomek, bo kiedy dojdzie do spotkania z innym samcem, zabija go. Czasami do tego mordu przyłącza się nawet jego matka. U niby spokojnych orangutanów, ponad połowa „bara bara” pomiędzy młodymi samicami, a samcami dzieje się bez ich przyzwolenia. Ogier zebry jeśli wyczuje źrebię po innym ogierze, zabija je, podobnież lew kiedy przejmuje stado robi tak ze wszystkimi, nie swoimi kociętami. W filmach przyrodniczych rzadko jednak usłyszysz, o złych zwierzętach, a częściej raczej o zachowaniach mających na celu dominację własnych genów – robią tak, bo muszą. Dla dobra gatunku, dla dobra najlepszych genów. Ale dość tych smutków i przejdźmy może do weselszego tematu – tematu alkoholizmu wśród zwierząt.

Słabość do „procentów”

W afryce jest pewne drzewo, nazywa się marula i raz do roku wydaje z siebie obfite plony pod postacią owoców. Owoce spadają, z racji na afrykański klimat, bardzo szybko fermentują i wtedy zaczyna się pod drzewem wielka uczta, a właściwie wielka balanga. Na „bibę” przychodzą wszyscy, zaczynając od słoni i żyraf, a na guźcach, antylopach i małpach kończąc. Przychodzą, spożywają, obalają się i tak już do rana, pod drzewem, zostają. Rano budzą się i co najbardziej widać po małpach (bo ich mimika jest bardziej wymowna, od na przykład mimiki żyrafy, czy guźca) mają kaca! Tak! Ledwie zipią, ale twardo, jak szewc, zabijając klina, klinem, zostają i od nowa obżerają się sfermentowanymi owocami na umór! Trwa to dopóki wszystkie owoce nie zostaną skonsumowane, wtedy biba kończy się i wszyscy idą do domu… to znaczy dalej na sawannę, w krzaki, do nory, czy na drzewo, jeśli są w stanie już na nie wdrapać. Plus jest taki, że owoce zawierają prawie trzydzieści procent białka, więc nie trzeba martwić się o zakąskę i można bez reszty poświęcić się pijaństwu, idąc, że tak powiem, „w tan”. Zastanawiam się jednak, co by to było, gdyby marula owocowała przez okrągły rok – „Klub AA na sawannie, pod drzewem”?
Zresztą brak naturalnych źródeł alkoholu, wcale nie musi być powodem do zaprzestania picia. Słonie to bardzo mądre zwierzęta i mając słabość do procentów, właśnie z nimi człowieka kojarzą. Słusznie, czy nie, ale w Indiach staje się to powodem problemów tamtejszej ludności, bo jak donosi tamtejsza prasa: W październiku 2007 roku sześć młodych słoni zaatakowało wioskę w Indiach, włamało się do magazynu z piwem, upiło, wyrwało słup elektryczny i zginęło od porażenia prądem. W 2002 roku grupa pijanych słoni stratowała inną wioskę, zabijając sześcioro ludzi.
No tak, w Indiach to „mają przesrane” (chciałoby się powiedzieć) bo nie dość, że mają słonie piwosze, z małpim rozumem po spożyciu, to jeszcze chatki z dykty. Jak pijany słoń dobrze się rozpędzi, to przebiegnie wioskę z punktu „A”, do punktu „B” na „krechę”. Niestety. A co dopiero sześć pijanych słoni? Albo grupa?!!
My za to mamy pszczoły. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego osy i pszczoły latają wokół drzew owocowych? Pewnie myślicie o zapylaniu i tym podobnych sprawach. No tak – to też, ale myślę tutaj o okresie późniejszym, kiedy dojrzałe, bardzo dojrzałe owoce spadają na ziemię. Są wtedy takie „lekko sfermentowane”, a przynajmniej ta ich część, która odbiła się spadając na ziemię. One to lubią! Tak! Wgryzają się w tę miękką, lekko brązowawą część i żłopią procenty, że aż miło! Naukowcy zauważyli, że pijane pszczoły nie lubią latać, mniej angażują się w zachowania społeczne i częściej są agresywne. Niektóre z osobników piją tak wiele, że mogą tylko leżeń na grzbiecie i ruszać odnóżami w powietrzu. (Zupełnie jak my). Wydaje się, że pszczoły z natury czują pociąg do fermentujących owoców, jednak rój ma bardzo restrykcyjne zasady wobec pijanych. Jeśli któraś z robotnic wróci do ula pod wpływem alkoholu, strażnicy odgryzają jej nogi. – I oby nie przeczytały tego nasze żony!

No i… czy zrobiło Wam się lżej na duszy? Powyższy pseudonaukowy tekst, należy potraktować z przymrużeniem oka. Nie ma on na celu usprawiedliwienia naszych negatywnych zachowań (no może porannym kacem i marudzeniem żony – Kochanie guziec też chleje!), a raczej uzmysłowienie nam, że sielskość pożycia zwierząt, tego samego gatunku, bywa złudna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.