Na ch*j nam autostrady?!!

A idź pan do cholery z tymi autostradami panie, porażka, mówie panu: ształ, ształ, wszędzie ku*wa jeb*ny ształ!!! Jechaliśmy ze szwagrem fiaciorem do tej całej Germanii, co by trochę sprzętu ADG ściągnąć na handel, wie pan fiacior kombica i jeszcze z przyczepką panie, pakowne to to, że hej… dzie tam tera te samochody panie. Żeśmy panie, ledwie jeb*ny Berlin przejechali, a tu ku*wa jeb*ny ształ, no to stoimy… Szwagier paliwa, rozumiesz pan, na całą trasę w kanistrach nabrał, w te i we w te ma sie rozumieć, bo tam panie na stacji to drożyzna w piz*u, a my ku*wa stoimy panie, a paliwo idzie… a wie pan, gasić i zapalać, jak tu co chwila trzeba te trzy metry ujechać to przejeb*ne szczególnie, że szwagrowi się rozrusznik zacina.

No ale panie jakoś się ruszyło i dobrze panie, bo jak mam na te szwabskie mordy patrzeć wef tych ku*wa mercedesach jeb*nych to mnie panie, ch*j spala! No to jedziemy, ale panie nie za długo, bo se na drogę kilka mocnych wziąłem i tak mnie panie przyszpiliło, że mówię do szwagra „te szwagier, robimy zjazd na pobocze bo se muszę ku*wa „małego przewinąć!!!”…a on mnie na to, że się nie zatrzyma… W pierwszej chwili myślałem, że się przesłyszałem, ale widzę, że ani nie zwalnia, ani nic. Myślę sobie: „wątroba nie mięso, szwagier nie rodzina” – przyp*erdolę mu za chwilę, jak nie stanie, no to mu gadam „stawaj mi tu zaraz bo ci przyp*erdolę za chwilę, jak nie staniesz!!!”, a on na to, że na autobanie nie wolno, bo ino się stanie panie, to od razu policja i mandat z trzysta marasów murowany. I mi gada, że za dwadzieścia kilosów będzie tanksztela to się odlejemy. Jeb*ne autostrady panie, u nas se pan na pobocze zjedziesz i po sprawie, a tam ku*wa to ni ch*ja inaczej, jak tylko na jeb*nej tankszteli! Zatrzymać się nie wolno panie!!! Co to ku*wa jest?!! Też jeb*ne szwaby wymyśliły.

No ale dobra, jakoś wytrzymałem, dojechaliśmy, idziemy się odlać, a tu jakiś murzyn panie, stoi i na tace zbiera, jak ktoś wychodzi z kibla. Nic ino żeśmy się ze szwagrem za budynkiem odlali. Szwagier śpiący panie, się zaczynał robić, wie pan szmat drogi za nami już była, do tej granicy tośmy z osiem godzin jechali, a mnie pan rozumiesz te chuje już trzy lata prawko trzymają, to i zmiennika nie miał i mówi, żeby jakąś kawe se trzasnąć… a w ogóle panie to prawko to mi niesłusznie wzięli, kiedyś panie za komuny się po kielichu jeździło i panie wypadków tyle nie było… aha panie, no to idziemy na te kawe, na te całą panie, tanksztele, luuudzi… a gdzie tam ludzi… jeb*nych panie szwabów pełno, jak mrówków panie, a to się cieszą panie, nie wiadomo z czego, bo z tych swoich autoban to chyba nie, bo to ku*wa wszędzie ształ, ształ, jeb*ny ształ , a to gadają po ichniemu i nic pan panie, nie rozumiesz, a ubrane to to… drewniaki panie, łobleczone na giry, aaa szkoda gadać… my to ze szwagrem elegancko – nówki dresy z kreszu, a dla wygody laczuszki panie, wszystko nowizną z bazaru czuć.

No to idziemy se tą kawe kupić, se myśle, se wezme też, bo już mnie po tych browarach normalnie rozdęło jak łowce panie, co to się mokrej trawy najadła, szwagier już się śmiał, że mnie bebzol trokarem przebije… he, he, ku*wa he, he… no to kupujemy te kawy panie, jakoś wie pan, na migi, że dwie, kawa, kawa i jakoś się udało, a ku*wa drogie jak ch*j, biorę panie łyk, o ku*wa co to panie jest?!! Ani panie fusów na dnie, ani panie szklanki, ino w takiej tyciuniej filiżance panie, na ch*j z taką kawą i to panie, za takie pieniądze?!! U nas panie, to za te siano, to se pan, całą pakę kupisz, normalnie wrzątkiem panie, zalejesz w szklance, i pasuje. No ale przykurzylim do tej całej panie kawy, posiedzielim chwile, za budynkiem się drugi raz odlaliśmy i jazda dalej na jeb*ne autobane, na „wystawke” panie, po sprzęt ADG…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *