Jak wybić facetowi z głowy inną babę?

Młotkiem…

Breszką…

Korbą od Stara…

Młoto-wiertarką…

Sztachetą…

Taboretem…

Żelazkiem…

Tłuczkiem do mięsa, bądź wałkiem do ciasta jeśli chłop kucharz…

Z tej otwartej listy, wybierz coś w zależności od nastroju, bądź po prostu, co będzie na podorędziu. Obstawiam (nie narzucam) żelazko nastawione na len – chodzi o wysoką temperaturę. Jeśli się na nie zdecydujesz, to chwyć nie tak jak do prasowania, ale kciukiem skierowanym w odwrotną stronę, będziesz mogła wykonać swobodny zamach i uderzyć „od góry” a’la kafar, jeśli jednak chwycisz tak jak do prasowania, to walnij „od dołu”, znaczy uderz „hakiem” lub z boku, czyli „sierpem”.

Z taboretem sprawa jest prosta, bylebyś tylko chwyciła obojętnie za jaką nogę, dodam jeszcze, że najlepszy byłby dębowy lub z jakiegoś twardego egzotycznego drewna, co w przypadku ewentualnego procesu sądowego, będzie ładnie brzmiało na sali sądowej: „Tak Wysoki Sądzie, padł jak kawka po uderzeniu Cocobolowym taboretem, który nabyliśmy w czasie podróży poślubnej w Afryce.”

Z młotkiem sprawa jest na tyle prosta, że nawet byle półgłówek wie, gdzie jest trzonek, a gdzie „młotek właściwy”. Pozostaje jeszcze dość trudna kwestia rozmiaru, a właściwie wagi młotka. I tu mamy problem, bo powinnaś dobrać ciężar młotka do wytrzymałości głowy delikwenta, a bez pomiarów tomograficznych sprawa jest trudna. Za duży zabije, za mały „nie wybije”. Wybór na rynku w sklepach narzędziowych jest naprawdę imponujący. Z doświadczenia odradzam wszystkie powyżej 5 kg oraz wszystkie poniżej jednego kilograma. Idąc na kompromis, czyli „żydowskim targiem”, kup dwukilowy, ale weź mocniejszy zamach… powinno pomóc, znaczy padnie jak „betka”.

Aha… coś mi przyszło do głowy, mianowicie wracając do taboretu, możesz go wykorzystać na bardziej wykwintny, czy też „wyuzdany” sposób. Postaw go na stole i każ wejść na niego pod byle jakim pretekstem: sprzątanie pawlacza czy jakiś pająk w kącie sufitu itd… Kiedy wejdzie, to najzwyklej na świecie zrzuć go z niego, gdy dojdzie do siebie i tak nic nie będzie pamiętał.

Co do breszki, czyli brechy, czyli kawałka mocnego drewna lub metalu, młoto-wiertarki, czyli młota udarowego, sztachety czy korby od stara, to użycie przedstawia się jak wyżej z tą różnicą, że używając młoto-wiertarki musisz posiadać stałe dojście do prądu (czytaj: długi kabel w przypadku pogoni za chłopem), co nie było, aż tak konieczne w przypadku żelazka…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *