Mini Lotto

Raz na jakiś czas inwestuję pewne środki, raczej nieduże dodam, w przyszłość swoją, a przede wszystkim w przyszłość mojej rodziny! Dokonuję tego śmiałego, roztropnego, a zarazem chwalebnego czynu w tak zwanej kolekturze Lotto wysyłając po prostu kupon. Nie idę na całość, jak zawodowcy, systemowcy i nałogowcy, którzy nie mając umiaru zastawiają tam pokaźne kwoty. Ja “inwestuję” kilka złotych. Czasem jednak w euforii przeczucia, że “może właśnie dziś jest ten dzień!” wchodzę w system, system jednej dodatkowej cyferki, co zwiększa znacznie szanse wygranej, ale znacząco uszczupla zaskórniaki z kieszeni, gdyż jeden zakład to cena nawet zero siódemki czystej!

Mam to od czasu, kiedy moja mama, wygrała “dwa i pół klocka” w Multi Multi, a ja miałem  przyjemność sprawdzać ten właśnie kupon, odkrywając wygraną (i faktycznie, jak w przysłowiu, zerwałem się na równe nogi). Zresztą jakiś czas później, czego jestem świadkiem, sprawdzając numery na telegazecie, wyszło jej, że trafiła główną wygraną w Mini Lotto! Co dawało coś koło dwustu tysięcy wygranej! Niestety okrutny psikus był taki, że numerów na telegazecie jeszcze nie zaktualizowano, a były z poprzedniego losowania… gdyby zaznaczyła na owym kuponie “graj na wiele losowań” co często robiła, trafiłaby główną wygraną!

Wszytko to daje mi do myślenia, że faktycznie “szczęśliwy traf” istnieje, dlatego raz po raz wychodzę, wchodzę (do tak zwanej kolektury, choć obecnie jest to albo Żabka, albo Chata Polska lub taknsztela) i wysyłam. Jak ostatnio. Wszedłem i wysłałem, a na następny dzień okazało się, że nawet wygrałem! No, może nie główną wygraną, ani nawet jakąś z podrzędnych, a podstawową, czyli “trójkę”, a “trójka” to już zwrot kosztów i coś zostanie na, dajmy na to, dobre craftowe jasne pełne…

Udałem się po odbiór wygranej lecąc jak na skrzydłach do (tak zwanej) kolektury, co w moim przypadku oznaczało (tak zwany) kiosk Ruchu. Podałem pani kupon, nonszalancko mówiąc – może pani sprawdzić? Wiedziałem, że za chwilę, pełna podziwu spojrzy na mnie (ale najpierw zerknie na monitor i usłyszy ten charakterystyczny dźwięk wydobywający się z maszyny wysyłającej i sprawdzającej kupony i sygnalizujący, że coś się kroi, że coś jest na rzeczy, że uwaga! może jest jakaś wygrana?) i odpowie – ooo! mamy tutaj “trójeczkę”! Wygrał pan całe osiemnaście osiemdziesiąt! I czekam i ona zerka na mnie, jej usta się rozchylają i tedy powiada tonem zdecydowanym i nieprzyjemnym – ależ proszę pana! ten kupon był już zrealizowany! – i patrzy na mnie jak na jakiegoś złodzieja, jakbym chciał okraść tę jej całą (tak zwaną) kolekturę ze wszystkich pieniędzy (i gazet, i magazynów, i fajek, i gum do życia, i batoników czekoladopodobnych no name, i innych dziwnych i niepotrzebnych rzeczy, których nikt nie kupił od kilku lat, patrząc na grubość kurzu jakimi są pokryte) jakbym dokonywał napadu na te osiemnaście osiemdziesiąt!

Ale ja na spokojnie, choć nogi miękkie w pierwszej chwili, ale już w drugiej gotowe do ucieczki i sprężyste, jak za pacholęcia w sadzie, na działkach pod drzewem czereśniowym, kiedy właściciel spostrzegłszy nas, a wypatrujący szpaków, biegł do nas już z grabiami i w gumofilcach – ja wam dam w luje pasiaste nie swoje czereśnie żreć!

Jednak się powstrzymałem, nie uciekłem! Ba! Nawet odpowiedziałem, choć tonem może i z lekka drżącym, niepewnym ale inteligentnie, że nawet za dużo “ę” mi się dodało – to niemożliwę proszę pani! Ponieważ posiadam ów kupon. Jeślibym zrealizował gdzieś wcześniej tę kolosalną wygraną, to kupon zostałby mi odebrany? Nieprawdaż?

– No niby tak – odparła – w takim razie coś jest w systemie, jakiś błąd i musi pan reklamować w oddziale, w Poznaniu…

Napisałem wobec tego maila do oddziału: 

Treść: Dzień dobry. Wygrałem trójkę w Mini lotto, jednak w dwóch kolekturach powiedziano mi, że “wygrana została już zrealizowana” i patrzą na mnie jak na złodzieja. Co nie może być prawdą chociażby z uwagi na posiadanie przeze mnie kuponu. Jak wobec tego mam zrealizować odbiór tej niebagatelnej sumy osiemnastu złotych z małym haczykiem?

To mi odpowiedzieli: 

W dniu 2019-04-23 10:28:00 użytkownik gracze@lotto.pl <gracze@lotto.pl> napisał:

Szanowny Panie,

W tej sprawie proszę udać się do oddziału Totalizatora Sportowego wraz z kuponem. Środki powinny zostać Panu wypłacone w trybie reklamacyjnym.

Z poważaniem,

Zespół Obsługi Klienta LOTTO

Sprawdziłem na mapie gdzie jest oddział:

Dziękuję za odpowiedź, jednak nurtuje mnie pewna kwestia związana z ową reklamacją. Żeby reklamować moją wygraną, a konkretnie jej brak, a dokładniej rzecz ujmując kupon na którym trafiłem “trójkę” w Mini Lotto, a na który nie mogę odebrać wygranej, muszę udać się do najbliższego oddziału Totalizatora Sportowego. Wraz z “trefnym” kuponem oczywiście. Najbliższy oddział znajduje się w Poznaniu. Ja natomiast mieszkam w Szamotułach. Jednak dojazd do Poznania to koszt pociągu osobowego w obie strony (19,80 zł) plus bilet na tramwaj w obie strony (6 zł) – chyba że się przejdę “z buta” te siedem kilometrów (w obie strony) – ewentualnie dojazd samochodem co wyjdzie jakieś, circa 30 złotych na paliwo. Mamy więc najtańszą opcję dojazdu, czyli pociąg osobowy za 19,80 i siedem kilometrów do oddziału Totalizatora Sportowego spacerkiem, kontra wygrana w Mini Lotto, czyli 18,80 zł za “trójkę”. Słowem udając się po odbiór wygranej będę jedną złotówkę “do tyłu” (czasu już nie liczę), słowem bardziej opłaca mi się tej wygranej nie odbierać! Więc jeśli jej nie odbiorę, a kupon wyrzucę do śmieci, to zyskam wygraną w postaci nie straconej złotówki oraz trzy godziny, które musiałbym poświęcić na tę całą “operację”. Eureka! Teraz zrozumiałem! Ja po prostu nie ruszając się z miejsca wygrałbym 1 zł! Wygrałbym ale niestety –  poniosłem pewne koszta w postaci 5 zł na zakup kuponu. Cóż za tem Szanowni Państwo proponują? Może po prostu któryś z pracowników, samochodem z napisem “Lotto” (tyle tego jeździ), podjedzie do mnie do domu, weźmie ten kupon i “wybecaluje” mi za niego te 18,80 zł? 

Koniec, końców namówiłem przy pomocy jednego piwa, mojego serdecznego przyjaciela, który mieszka nieopodal oddziału, do małej wycieczki z moim kuponem i złożenia reklamacji, co uczynił, a pieniądze z wygranej (całe osiemnaście osiemdziesiąt) zostało mi przelane na “kąto”…

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *