Home Technicznie Poradnik dyrygenta

Advertisement

Featured Links:

Zasoby

Logowanie:






Nie pamiętasz hasła?
Nie pamiętasz nazwy?
Nie masz konta? Załóż swoje konto!

Poradnik dyrygenta PDF Drukuj Email
Wpisał bassooner   
Wtorek, 19. Sierpień 2008 20:08

Poradnik dyrygenta, czyli jak zostać dobrym dyrygentem.

Okej... dostałeś się już na tą Akademią Muzyczną na dyrygenturę. Chciałeś co prawda na instrument ale ci granie zbytnio nie szło i egzamin oblałeś. Przy okazji dowiedziałeś się, że ludzie w Polsce grają... oj grają. Spróbowałeś na dyrygenturę i się udało, a w odwodzie miałeś IV wydział – Wychowanie Muzyczne... o Jezu dobrze, że się udało! Łaził byś teraz z „grotołazami” – ni to gro, ni to łazi... Ale się udało. Dyrygent, też dobra fucha. Może zostaniesz drugim Abbado?

Studia, jak to studia na AM – trudno się dostać, ale jeszcze trudniej wylecieć. Piją i grają, grają i piją, a instrumentalny rządzi.

Kończysz AM z dyplomem magistra sztuki, dyrygenta. Cóż masz począć? Powiem ci. Wyjedź w Bieszczady, albo nawet w mongolskie stepy i zadekuj się tam, na jakieś dwadzieścia lat... bo jak nie daj Boże staniesz o godzinie 9.30, przed profesjonalną orkiestrą to zjedzą cię jak ciepłą bułkę na śniadanie...Dlaczego? Też mi pytanie... a co masz im przekazać? Jak grać V Symfonię Beethovena? Ty? Oni to grali po sto razy, wiedzą kiedy kto ma wejście i nawet od jakiego dźwięku zaczyna, i nawet gdzie będzie ciut za wysoko.

Zjedli ją już, przetrawili i wyrzygali po stokroć. A ty? Hm... raz... na studiach... z profesorem i fortepianem... przed lustrem... bez jaj! Polegniesz na pierwszym przedtakcie. Wyczują cię od razu, jak pies zapach strachu. Grali ją już z dobrymi dyrygentami, bardzo dobrymi dyrygentami, bardzo bardzo dobrymi dyrygentami i ze złymi i początkującymi - jak ty. Zjedli ich i popili kawką w przerwie o 11.30. Nie jeden nie wytrzymał nerwowo i po przerwie poszedł do chaty, albo se popłakał do „jaśka” z wieczora.

Siedzi też tam twój były profesor z liceum, gnoił cię jak tylko mógł. Miał w sumie rację, bo talentu do gry to ty nie miałeś, a i ćwiczyć się nie chciało. Nawet teraz czujesz przed nim respekt i gdyby zagrał całą symfonię o pól tonu za wysoko, to i tak byś mu uwagi nie zwrócił. Taki ma u ciebie rispect.

Ale w sumie lepsza dobra profesjonalna orkiestra, niż zła profesjonalna orkiestra. Dlaczego? Pierwsza skonsumuje cię z kulturą... „ą”, „ę”... kulturalnie, zapijając czerwonym wytrawnym. Będzie „niby” wesoło, ale „szpile” będą kąśliwe jak ratlerki.

W przypadku drugiej możesz nawet dostać po ryju, za jakiś głupi tekst w stylu: „co pan mi tu gra!!!”. Tak, że reasumując... lepsza jednak ta dobra.

Kiedyś taki jeden dyrygent miał okazję dyrygować u wiedeńczyków jakąś symfonią Brahmsa. Grali... wiadomo erste klasse i nie było się do czego przyczepić, ale zauważył, że pierwszy fagocista – facet w podeszłym wieku – gra w jednym miejscu mezzoforte, a powinno być piano. Zwrócił więc mu uwagę, żeby grał ciszej. Na to on, ze stoickim spokojem odpowiedział, że jak grał tą symfonię kiedyś z Brahmsem, to Brahms mu powiedział, żeby grał w tym miejscu mezzoforte, bo on się pomylił przepisując na czysto partyturę... i na takie odpowiedzi musisz być przygotowany, lepiej machaj, uśmiechaj się do nich - co by się nie działo - to może w końcu cię chociaż polubią.

A wracając do Bieszczad lub Mongolii. Popijesz sobie tam troszeczkę, przez te dwadzieścia lat, grzeczna twarzyczka studencika zamieni się w przepity ryj penera i już wzbudzisz szacunek w orkiestrze. Bo stare, muzyczne przysłowie mówi: „najpierw trzeba się nauczyć pić, a reszta grania (dyrygowania) sama przyjdzie”... ot i wszystko. Jak cię zobaczą to pomyślą: „o ten to musiał dopiero w życiu przejść”, a to połowa sukcesu, bo przeżycia dla dyrygenta, to jak technika i muzykalność dla instrumentalisty. Gdy będziesz zaczynał V Symfonię Beethovena to pomyślisz sobie o walce na nóż i siekierę z pijanym drwalem albo jak cię niedźwiedź zagonił na sam czubek brzózki i będzie dobrze. Gorzej z techniką... dyrygowania oczywiście, bo z trunkowej będziesz wirtuozem. Ale tym się nie przejmuj, bo wszelkie potknięcia i niejasności zrzucą na karb alkoholowych luk w pamięci, a to ci wybaczą w przeciwieństwie do braku doświadczenia, umiejętności i talentu.

Comments (11)
1 Niedziela, 24. Sierpień 2008 12:40
:DDDDDDDDDDDDDDDD
leze i kwicze!:DDDDDDDDDDDDDDDD
2 Niedziela, 24. Sierpień 2008 14:31
Początkujący dyrygent
A tu nie ma nic do śmiacia... ;-(((
3 Wtorek, 06. Październik 2009 03:37
kasiab
współczuję dyrygentom ;)
4 Wtorek, 06. Marzec 2012 08:23
martizb
Dawno sie tak nie uśmiałem, rewelacja !!!
5 Czwartek, 08. Marzec 2012 22:14
Wielki Administrator
dziękować dziękować... ;-)))
6 Środa, 14. Marzec 2012 22:03
Dużo Szczęścia
Czasem się udaje...
7 Czwartek, 15. Marzec 2012 23:16
Wielki Administrator
czasem nie...
8 Wtorek, 05. Czerwiec 2012 09:49
przyszly dyrygent
Chyba trzeba totalnie zatracic wiare w sztuke w muzyke? zeby takie glupoty wygadywac.
9 Niedziela, 30. Czerwiec 2013 14:56
Wojtek
Dzień Dobry,
tekst trąci humorem jak bezdomny gównem. Niestety na cóż te makaronizmy niszczą spójną treść i przekaz.
10 Środa, 04. Wrzesień 2013 18:44
Magda
Po IV Wydziale przynajmniej miałby pracę :P
11 Piątek, 07. Listopad 2014 18:43
rrrr
fcghdf

Add your comment

Your name:
Comment:
Zmieniony ( Wtorek, 19. Sierpień 2008 20:14 )
 

Advertisement

Featured Links:
1 aaa Na kazda kieszen 160x600

Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.